Premiera filmu "Twierdza Brzeska"

Ihar Melnikau (ihar.dobroni.pl) włącz .

brest_krepost_film22 czerwca 2010 r. w 2 godzine nocy w Twierdzy Brzeskiej i o 22 godzinie w Moskwie odbyła się premiera białorusko-rosyjskiego filmu „Twierdza Brzeska”. Film opowiada o obronie twierdzy, która przyjeła pierwsze uderzenie niemieckich najeźdźców 22 czerwca 1941 roku. Z dokumentalną dokładnością opisano wydarzenia, które miały miejsce w pierwszych dniach obrony. Film opowiada o trzech głównych odcinkach obrony, na czele z dowódcą pułku, majorem Pietrem Michajłowiczem Gawryłowem (Alexander Korszunow), komisarzem Jefimem Moisejewiczem Fominym (Paweł Derewianko) oraz dowódcą 9. oddziału pogranicznego Andrejem Kiżewatowym (Andrej Merzlikin).

Linią, która łączy wszystkich bohaterów, jest historia Saszy Akimowa (Aliosza Kopaszow). Własnie oczami tego chlopaka widzimy wydarzenia obrony. 

Relacja autora po obejrzeniu filmu

 Dyskusja na temat jakim ma być nowoczesny film wojenny zaczęła się dawno temu i trwa już wystarczająco długo. Pamiętam, że w roku 2002 w jednej z białoruskich gazet wydrukowałem materiał poświęcony temu tematowi. Twierdząc, że nowoczesna jak rosyjska tak i białoruska produkcja filmowa o Drugiej Wojnie Światowej i Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jest dużo słabsza od dzieł wojskowej klasyki radzieckiej i mówiłem, że tę niszę zajmują filmy zachodnie, produkowane w Europie i szczególnie w Stanach. Filmy te zrobione są dobrze, jednak nie mają wychowawczego kontekstu. Z biegiem czasu jednak sytuacja nie uległa zmianie. Pojawiają się liczne rosyjskie, białoruskie, ukraińskie wojenne seriale. Powstały nieliczne filmy pełnometrażowe. Ale wszyscy one są bardzo daleki od poziomu radzieckich filmów wojennych, na których my, pokolenie urodzone w latach1980-ch, się wychowaliśmy. Podczas gdy w Stanach pojawiają się wojenne filmy z wysokim budżetem, opowiadające o wojnie na Pacyfiku, oraz o udziale Amerykanów w wyzwoleniu Europy Zachodniej, u nas (mam na myśli przestrzeń postradziecką) robią historii o radzieckich Rambo-pogranicznikach które wyniszczają cale odziały i pułki Niemców, filmy o wykryciu Wunderwaffe, niby ukrytego przez Niemców na Ukrainie Zachodniej i inne opowieści o więźniach i sztrafbatach, które właśnie wygrali wojnę. Oczywiście, mieliśmy kilka dobrych filmów, ale miały one, niestety, przypadkowy charakter. Kombatanci słusznie pytają 'śpiącą' publiczność, mówią, chłopaki, umrzemy i co będzie dalej? Kto powie prawdę o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej? Dzisiejsza młodzież uczy historii na grach komputerowych. Filmów rodzaju „Wyzwolenia” J. Ozerowa nie oglądają, ponieważ nie ma tam grafiki komputerowej i w ogóle film ich zdaniem jest „slaby”. W pewnym sensie, próbą zmiany ustalonego porządku rzeczy, stały się filmy w których dzisiejsza młodzież podróżuje w przeszłość. Dzięki takiej produkcji filmowej niektórzy młodzi ludzie zaczynają rozumieć czym dokładnie jest wojna i przez co przeszli żołnierzy radzieccy, aby pokonać strasznego i potężnego wroga, którym była armia niemiecka i jej sojusznicy. Z drugiej strony, fantastyczne filmy nie pozwalają w pełni odnieść się do wojskowych filmów. To wolna interpretacja, z elementami kontekstu historycznego i nic więcej. Wszystko to wywierało wpływ na idee o tym, że nie powstają normalne filmy kręcone przez utalentowanych reżyserów, to co może powinni zrobić młodzi twórcy? Niedawna premiera filmu „Twierdza Brzeska” w Mińsku, Brześciu oraz Moskwie stała dowodem potwierdzającym to myślenie. Młody rosyjski reżyser Alexander Kott okazał wszem i wobec, że wspaniałe wojskowo-historyczne filmy mogą się pojawić i u nas. Główną oceną jakości filmu jest zainteresowanie widzów. Dawno nie widziałem, ażeby 1 500 widzów byli przywiązani do ekranu i w milczeniu, w ciągu 3 godzin oglądali film wojenny, A potem, pod jego koniec, nagrodzili Autorow owacją na stojąco. Od czasów premiery „Titanica” nie widziałem tyle widzów ze łzami w oczach. Nie przesadzam. Film został pokazany w ramach 32 Moskiewskiego międzynarodowego kinofestiwalu. Widzowie wraz z bohaterami filmu, przeżyli horror pierwszego wybuchu, który oznaczał początek Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, biegli razem z pogranicznikami i czerwonoarmistami w atak na 'szwabów”, żałowali wraz z obrońcami twierdzy, patrząc jak niemieckie myśliwce, zestrzelają radzieckiego 'ishaczka”(samolot I-16). Ludzką tragedię mistrzowsko zagraną przez aktorów, przeżył każdy z nas. Obojętnych nie było. Obok mnie siedziała bardzo młoda para,. Mówili moskiewską gwarą, byli dobrze ubrani, używali drogich perfum, w ogóle, przedstawiciele 'złotej' rosyjskiej młodzieży. Mieli kosz popcornu i butelki piwa. Nawet ich nie dotknęli. Jak można pić piwo czy gryźć popcorn kiedy na ekranie śmiertelnie ranny oficer straży granicznej obejmuje niemiecki granat, aby uchronić od wybuchu syna. Nie możliwe pić piwa, gdy widzisz, jak radzieccy żołnierze podnoszą się do ostatniego ataku na niemieckie karabiny maszynowe.W filmie nie ma wulgarności, nie ma niepotrzebnych naturalistycznych scen. Szczególnie, jako historyk, uderzyła mnie znaczna uwaga autorów filmu do szczegółów. Na bramie Chełmskiej twierdzy Brzeskiej (ponieważ to tylko dekoracja), widzimy polski 'Orzeł Biały'. No tak, bo jeszcze w 1939 r. Brześć nad Bugiem był polskim miastem i w twierdzy było Wojsko Polskie. Godło Polski możemy zobaczyć na starych zdjęciach tego okresu. To potwierdza, że ekipa filmowa poddała skrupulatnej analizie materiały archiwalne. W filmie pokazane, że Twierdze w 1941 bronili przedstawicieli różnych narodów. Słyszymy białoruski gwar żołnierzy, widzimy muzułmański taniec czeczeńów-pograniczników. Autorzy filmu zwrócili uwagę że mimo różnic narodowych, zjednoczyła tych ludzi walka ze wspólnym wrogiem. Młody reżyser Alexander Kott jest uczniem takich znanych reżyserów jak Władimir Khotinenko i Andrzej Wajda. I musze powiedzić, nie jest złym uczniem. W 'Twierdze Brzeskiej' wspaniale połączono głęboką i filozoficzną analizę faktów historycznych, która istnieje w filmach tak polskiego reżysera, jak i jego kolegi z Rosji. Wychodząc z moskiewskiego kina 'Październik' mnie odwiedził pomysł: film 'Twierdza Brzeska', która jest sfinansowana a pieniądze z budżetu państwa Unijnego Białorusi i Rosji, został utworzony w najlepszych tradycjach radzieckiej szkoły filmu wojennego i jednocześnie z uwzględnieniem wszystkich nowoczesnych możliwości komputerowych, które są dostępne dzisiaj. Trzeba powiedzieć słowa wdzięczności panu Igorowi Ugolnikowu, Przewodniczącemu kompanii teleradiowej ZBIR, który zrobił wszystko, aby ten projekt był zrealizowany. Ludzie odchodzą, kino pozostaje. Film 'Twierdza Brzeska' pozostanie, i oglądając ten film młodzi ludzi nie będą mieli wątpliwości w bohaterstwie swoich przodków, które zwyciężyli w wojnie.

baner laplander