Obrona Twierdzy Brzeskiej we wrześniu 1939 r.

Alosza AK włącz .

ft-17 renault barykaduja brame

Nie będę wyliczał dokładnie dzień po dniu wszystkich wojennych dni Brześcia i jego Twierdzy gdyż zrobiło to wielu historyków. Postaram się skupić na najważniejszych zdarzeniach i pokazać czytelnikom, jak ważną rolę odegrała obrona twierdzy we wrześniu 1939 roku. Historia polskiej obrony twierdzy przez lata PRL-u była celowo zapomniana. Z wielką czcią i patosem opowiadano natomiast o radzieckiej obronie twierdzy w 1941 roku, zapominając całkowicie o własnych żołnierzach, którzy stanęli do obrony ojczyzny.

Wstęp

Pomimo, iż wielu historyków zajmowało się losami twierdzy w 1939 roku, w dalszym ciągu nie wszystkie aspekty obrony twierdzy zostały wyjaśnione do końca i wiele kwestii podaje się jako wątpliwe. Być może właśnie to streszczenie dotrze do ludzi, którzy dysponują szerszą wiedzą na ten temat i uzupełnią białe plamy w historii obrony twierdzy w 1939 roku oraz losach jej obrońców, z których wielu po opuszczeniu twierdzy brało udział w dalszych walkach aż do złożenia broni przedzierając się pomiędzy dwoma wrogimi armiami. Los obrońców twierdzy z 1939 roku okazał się tragiczny. Wielu zginęło z rąk oprawców z NKWD. Jest to tym bardziej smutne, że wrogowie, z którymi przyszło zmagać polskim obrońcom w 1939 roku później skutecznie fałszowali historię ich walki, poświęcenia i męstwa. W latach powojennych wielu żołnierzy wrześniowych było prześladowanych przez władze komunistyczne i choć można było mówić o walkach obronnych z Niemcami to już cenzura nie dopuszczała aby ktokolwiek wspomniał, że we wrześniu 1939 roku polscy obrońcy musieli odpierać jednocześnie ataki wojsk sowieckich. Zapomniany często jest również fakt, iż w szeregach obrońców twierdzy walczyli przedstawiciele innych narodowości m.in. Białorusini i Żydzi.

W przededniu wojny

Twierdza Brzeska do 1939 roku pełniła rolę garnizonu IX korpusu, w którym mieściło się wiele jednostek wojskowych. Po ogłoszeniu mobilizacji jednostki te zostały przeniesione na zachodnią granice. Według polskich planów twierdza miła zaś pełnić rolę głębokiego zaplecza, gdzie ma się odbywać formowanie jednostek zapasowych. Wówczas zapewne nikt nie przypuszczał, że wkrótce to głębokie zaplecze stanie się głównym celem hitlerowskiej machiny wojennej. Niemcy planowali zamknąć pierścień okrążenia wojsk polskich za pomocą nacierającego XIX Korpusu Pancernego Guderiana, który miał zdobyć Brześć, by uniemożliwić połączenie się armii SGO Narew z pozostałymi siłami. Obrona twierdzy przez nieliczne polskie siły miała pokrzyżować plany niemieckich strategów.

Pierwsze starcie - obrona przeciwlotnicza i lotnictwo

Polska armata plot Bofors Choć w Trauguttowie pod Brześciem mieściło się centrum wyszkolenia przeciwlotniczego to obrona przeciwlotnicza w Brześciu była w dniu 1 września 1939 roku bardzo słaba. Baterie OPL zostały skierowane do innych zadań m.in. obrona mostów. Sytuacja na krótko się poprawiła w miarę zbliżania się frontu do Brześcia, który był ważnym węzłem komunikacyjnym, a co za tym idzie wiele jednostek polskich pod naporem niemieckiego najeźdźcy musiało wycofywać się właśnie przez Brześć. Po przybyciu do Brześcia Naczelnego Wodza wraz z całym sztabem w dniu 7 września 1939, na lotnisku w Brześciu zaroiło się chwilowo od polskich samolotów, które przebazowywane były na inne lotniska. Wzmocnieniu uległa obrona OPL o nowe wycofujące się na wschód baterie. Polskie lotnictwo i artyleria OPL usiłowały zwalczać niemieckie wyprawy bombowe i choć udało się im zestrzelić kilka samolotów to hitlerowskie naloty nie ustawały.

Przygotowanie obrony twierdzy

Polskie działa przed bramą twierdzy W dniu 11 września 1939 roku do Brześcia doszły wiadomości, że Niemcy zajęli Siemiatycze. Marszałek Rydz-Śmigły powierzył gen. Plisowskiemu d-ctwo nad obroną Twierdzy Brzeskiej a sam wraz ze sztabem ewakuowł się. Trudne zadanie zorganizowania obrony tak dużej twierdzy zostało opracowane pobieżnie. Generał Plisowski dysponując zbyt małymi siłami aby obsadzić forty zewnętrzne podjął decyzję, że obronę twierdzy należy ograniczyć tylko do Cytadeli. Z rozbitych, wycofujących się oddziałów formowano nowe bataliony. W celu opóźnienia ataku nieprzyjaciela na przedpolach, postanowiono wysłać kilka oddziałów wspartych artylerią polową. Na północ od twierdzy, jako najbardziej spodziewanym kierunku niemieckiego natarcia, w rejonie lotniska Adamkowo rozlokowane zostały oddziały piechoty mające zadanie zwalczać niemieckie kolumny zmotoryzowane. W dniu 13 września z twierdzy ewakuowano rodziny wojskowych. Teren twierdzy zaminowano a przy bramach ustawiono czołgi z 112 kompani. Obrońcy kopali okopy na wałach i okopywali stare czołgi Renault ze 113 kompani czołgów lekkich zamieniając je w schrony karabinów maszynowych,. Dokładnie maskowano nieliczne działa, co jak się potem okazało było bardzo skutecznym sposobem na zatrzymanie hitlerowskich czołgów. 14 Września 1939 roku do Brześcia przybyły dwa pociągi pancerne nr 53 "Śmiały" i nr 55 "Bartosz Głowacki".

Walki na przedpolach i pociągi pancerne

Zniszczony Renault z pociągu pancernego Bartosz GłowackiW dniu 14 września zwiad lotniczy powiadomił gen Plisowskiego, że z kierunku Wysokie Litewskie i Żabinki nadciągają niemieckie siły pancerne. W kierunku Wysokiego Litewskiego już wcześniej wysłano kompanie piechoty wyposażoną w działko ppanc. Kompania dobrze zamaskowała się koło mostu na rzece Leśna. W kierunku Żabinki postanowiono wysłać pociąg pancerny nr 55 "Bartosz Głowacki”. Po przybyciu na miejsce wyładowano z drezyn 4 tankietki, które ruszyły do ataku. Celem były stojące na moście na Muchawcu samochody pancerne niemieckiego rozpoznania. Atak nie powiódł się do końca. Zniszczone zostały jednak 3 tankietki, a przeprowadzony atak plutonu wypadowego stanowiącego załogę pociągu zakończył się niepowodzeniem. Dopiero artyleria pociągu pancernego, która stanowiła sporą siłę ogniową, zmusiła niemiecki oddział rozpoznawczy do wycofania się. Pociąg pancerny kontynuował działania obronne blokując przejazd kolejowy i zmuszając tym samym do zatrzymania i wycofania się szpicę pancerną 3 Dpanc. Pięć czołgów z 3 DPanc usiłowało odciąć drogę powrotną pociągu do Brześcia. Zamiar ten w porę zauważyła i udaremniła przy pomocy artylerii załoga pociągu. Następnie pociąg prowadził pojedynek artyleryjski z niemiecką baterią w trakcie, którego została zniszczona wchodząca w skład pociągu drezyna Renault. Po walce pociąg pancerny wycofał się do Brześcia. Dzięki walce, jaką stoczył pociąg pancerny nr 55 "Bartosz Głowacki" piechota w Twierdzy zyskała cenny czas na przygotowanie własnych stanowisk obronnych. Polski pociąg pancerny -Smiały Również pociąg pancerny nr 53 "Śmiały" stoczył krótki bój pod Brześciem ratując przed całkowitym zniszczeniem kompanie piechoty w pobliżu rzeki Leśna. Żołnierze piechoty przy pomocy działka ppanc. zdołali wprawdzie zniszczyć kilka czołgów i samochodów pancernych niemieckiej 10 Dywizji Pancernej jednak ponieśli w walce spore straty. Ostrzał artyleryjski „Śmiałego” powstrzymał atak niemieckich czołgów i zmusił je do odwrotu dając w ten sposób szansę na wycofanie się do twierdzy ocalałym żołnierzom polskiej piechoty. Po południu14 września 1939 roku pododdziały batalionu rozpoznawczego 8 pułku z 10 DPanc czołgów niemieckich usiłował z zaskoczenia zdobyć twierdzę podjeżdżając od północnego wschodu pod umocnienia Kobrzyńskie. Starcie z 113 Kompanią Czołgów Lekkich i polską piechotą początkowo przyniosło atakującym Niemcom sukces w postaci zniszczenia przestarzałych czołgów FT-17 Renault. Jednak po starciu z polskimi działami ppanc. i plot. "Bofors" oraz artylerią z pociągów pancernych atak niemieckich czołgów pozbawiony wsparcia piechoty załamuje się. Wieczorem oba polskie pociągi pancerne otrzymały rozkaz opuszczenia Brześcia i wycofania się w kierunku Kowla w związku z wkroczeniem Niemców do niebronionego miasta. Od tej pory obrońcy twierdzy Brzeskiej rozpoczęli osamotnioną nierówną walkę z kilkakrotnie silniejszym przeciwnikiem.

Obrona twierdzy

Generał Konstanty Plisowki - dowódca obrony Twierdzy Brzeskiej Jeszcze w dniu 14 września Polacy odparli dwa silne uderzenia piechoty wspartej czołgami, z których kilka skutecznie wyeliminowali. Po nieudanych atakach niemieckiej piechoty artyleria i lotnictwo nasiliły bombardowanie chcąc zmiękczyć polską obronę. Następny dzień przebiegał według podobnego scenariusza. Niemcy ostrzeliwali twierdzę z artylerii i wysyłali samoloty, które bombardowały obrońców. Przestrzeni powietrznej nad twierdzą broniły nieliczne polskie baterie OPL. Oddziały z 9 Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej w Trauguttowie po mobilizacji otrzymał zadanie obrony przeciwlotniczej mostu na Bugu w Siemiatyczach. W dniu 11 września bateria wspólnie z 905 plutonem artylerii przeciwlotniczej stoczyła walkę z niemieckimi czołgami, a następnie wycofała się do Brześcia. W Brześciu bateria została wzmocniona dwoma działonami 40 mm armat plot. oraz fabrycznym plutonem artylerii przeciwlotniczej "Ursus" z Warszawy. W późniejszym czasie dołączyły jeszcze dwa plutony z Czeremchy. Warto nadmienić, że zgodnie z rozkazem wydanym w dniu 1 września 1939 roku baterie OPL z powodu braków w zaopatrzeniu miały oszczędzać amunicję i wolno było im wystrzelić tylko 60 pocisków dziennie i to tylko wówczas, gdy cel był w zasięgu ognia skutecznego. Również należy wspomnieć, że niektóre z nich brały czynny udział w odpieraniu ataków niemieckich czołgów na twierdzę oraz skutecznie walczyły z hitlerowskim lotnictwem strącając 21 samolotów. W trakcie walk obronnych został ranny gen. Plisowski, który mimo tego dalej dowodził obroną twierdzy. Gdy okazało się, że obrona Brześcia nie ma już znaczenia dla przebiegu kampanii i nie doczeka się odsieczy ze strony wojsk polskich, generał wydał rozkaz o opuszczeniu twierdzy. Straciwszy około 40% ludzi (zabici i rani), po odparciu siedmiu ataków, w nocy z 16 na 17 września 1939 roku obrońcy twierdzy po rozminowaniu mostu na Bugu mieli opuścić twierdzę w kierunku na Kodeń. Kapitan Wacław Radziszewski Odwrót miał ubezpieczać batalion marszowy 82 pp. pod d-ctwem kpt. Radziszewskiego. Niestety opuszczenie ciągle ostrzeliwanej twierdzy nie było takie proste. W nocy część oddziałów pomyliła drogę i skierowała się w kierunku na Terespol, który był już zajęty przez Niemców, min samochodowa kolumna sanitarna oraz 1 i 2 pluton OPL. Oddziały, które pomyliły drogę zostały zniszczone lub wzięte do niewoli przez Niemców. Większość oddziałów, która opuściła twierdzą skierowała się drogą przez Michałków, Lebiedziew i Dobratycze do Kodnia. W późniejszym czasie niemiecki generał F. Guderian napisze, że Polskie siły w Twierdzy zostały pokonane i rozbite, nie wspominając ani słowem o tym, że garnizon wymaszerował z Twierdzy i skierował się na południe w kierunku Kodnia. Największą zagadką bitwy o twierdzę Brzeską, o którą spierają się historycy pozostaje los batalionu marszowego 82-giego syberyjskiego pp. pod d-ctwem kpt. Wacława Radziszewskiego. Batalion ten nie opuścił twierdzy i walczył do 27 września 1939 roku nie tylko z Niemcami ale również z sowietami. Kwestią sporną pozostaje m.in. dlaczego batalion 82 pp. nie opuścił twierdzy pomimo, że otrzymał rozkaz wycofania się. Być może wtedy miał odciętą drogę odwrotu lub może jak niektórzy twierdzą postanowił bronić się w twierdzy do końca. Jedno jest pewne, że gdy niemcy wkroczyli do twierdzy była ona już opuszczona, a więc batalion wycofał się tuż przed wkroczeniem niemców. Zagadką pozostaje także, w którym forcie batalion prowadził walki obronne. Według relacji świadka batalion z twierdzy udał się do fortu "Sikorskiego" (inaczej Fort Graf Berga). Historycy poddają tą relację jako wątpliwą i twierdzą, że batalion wycofał się do fortu V gdzie stawiał zaciekły opór wpierw Niemcom, a potem także Rosjanom. Istnieje również relacja strony rosyjskiej, w której podaje się ścisłe współdziałanie wojsk rosyjskich i niemieckich przy zdobywaniu fortu, w którym bronili się Polacy odmawiając poddania się. Nocą z 26 na 27. września 1939 roku żołnierze 82pp, którzy ocaleli wyrwali się z okrążonego fortu i przekraczając Bug dotarli do wsi Murawiec. Fakt ten ma być kolejnym dowodem na to, że kpt. Wacław Radziszewski wraz z swoimi żołnierzami bronił się w „forcie V”. Kpt. Radziszewski przebrany w cywilne ubranie przedostał się do Brześcia, a następnie usiłował dotrzeć do swojej rodziny w Kobryniu. Tam jednak został zdradzony przez miejscowych i schwytany przez NKWD, trafił do sowieckiej niewoli i został zamordowany w Katyniu.

Walki po wyjściu z twierdzy

Utworzona z ocalałych obrońców Grupa Operacyjna Brześć pod d-ctwem ppłk. Alojzego Horaka, który przejął d-ctwo od gen. Plisowskiego, dotarła w okolice Krasnegostawu i przyłączyła się do większego polskiego zgrupowania. Po koncentracji różnych formacji wojsk polskich pod dowództwem płk.T. Zieleniewskiego, zgrupowanie prowadziło dalsze walki zarówno z wojskami niemieckimi jak i rosyjskimi przedzierając się w kierunku granicy Węgierskiej. W rejonie Frampola doszło do zaciętych walk z wojskami rosyjskimi, które zostały rozbite przez oddziały polskie. Natomiast w Janowie Lubelskim doszło do walk z Niemcami, gdzie polska kawaleria szarżą zaskoczyła stojącą niemiecką kolumnę zmotoryzowaną. Następnie grupa przebiła się do lasów Janowskich w rejon miejscowości Momoty, gdzie doszło do ponownej koncentracji wojsk polskich. Zgrupowanie w końcu zostaje okrążone przez wojska niemieckie od zachodu i południa, a od wschodu i północy przez wojska rosyjskie. W takich okolicznościach dowodzący zgrupowaniem płk. T. Zieleniewski widząc ogromną przewagę obu wrogich armii, nie widząc możliwości walki z obu przeciwnikami jednocześnie i chcąc chronić ludność cywilną przed dalszymi cierpieniami postanowił złożyć broń przed sowietami, którzy gwarantowali zwolnienie żołnierzy do domu. Oczywiście zaraz po złożeniu broni w dniu 1 października 1939 r. wszystkich polskich żołnierzy popędzono do niewoli, łamiąc w ten sposób warunki kapitulacji polskich oddziałów. Część kadry oficerskiej została zamordowana przez Rosjan. Niektórym polskim oficerom udało się jednak uciec z sowieckiej niewoli. Kilku niewielkim grupą żołnierzy zgrupowania, które nie złożyły broni klucząc pomiędzy wojskami niemieckimi i sowieckimi udało się przebić na Węgry.

Powyższy tekst może zwierać błędy i nieścisłości, gdyż nie jestem historykiem i nie mam dostępu do materiałów archiwalnych, a opieram się tylko na dostępnych mi wydaniach książkowych oraz źródłach internetowych, które gorąco polecam zainteresowanym.

Alosza AK

baner laplander